Kiedyś miałam warkocz sięgający mi do połowy ud. Mama i babcia nie pozwalały mi go ścinać. Często snuły opowieść, że to w nim tkwi moja moc i kobiece piękno, a one zawsze o takim marzyły. Czułam, jak ten Splot mi ciąży – stanowił coś o wiele więcej niż dziewczęcą fryzurę. Pewnego dnia postanowiłam się od tego odciąć. I choć łysa głowa dała mi poczucie sprawczości, to nie rozwiązała wewnętrznego konfliktu przynależności. Po wielu latach wracam do tego amputowanego kawałka siebie, próbując zrozumieć, czym jest splot naszych pokoleń i czego darem są relacje matek w mojej rodzinie.
Prace nad projektem zostały rozpoczęte podczas rezydencji artystycznej w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku program Rzeźba wszędzie, a następnie podczas rezydencji artystycznej w Banská St a Nica Contemporary na Słowacji, w ramach programu Culture Moves Europe (Goethe-Institut).